Telefon zaufania

  • 801 888 448 *
  • (22) 692 82 26 **

Czynne całodobowo od poniedziałku g. 9:00 do soboty g. 21:00.

* płatne za pierwszą minutę połączenia
** dla telefonów komórkowych i połączeń zza granicy

Jak kochają osoby z HIV/AIDS? - rozmowa o miłości i seksie osób seropozytywnych

– Bardzo u was przyjemnie. Fajne są te kolorowe obrazy. Jak się wchodzi to jest tak pozytywnie.
– … (śmiech).

Wytłumaczenie żartu: (sero)pozytywna to w potocznym języku osoba, która jest zakażona wirusem HIV. Więc w stowarzyszeniu wspierającym osoby zakażone musi być bardzo pozytywnie 

Milena: Czym jest HIV i AIDS?

I: HIV to jest wirus, a AIDS to choroba, która rozwija się w przebiegu zakażenia. HIV to ludzki wirus niedoboru odporności, który atakuje układ immunologiczny, doprowadza do jego wyniszczenia. A niesprawny układ odpornościowy przestaje nas  chronić przed wszystkimi chorobami, z którymi spotykamy się na zewnątrz i z tym, co nosimy w sobie. Może więc dojść do rozwoju nowotworów, chorób autoimmunologicznych, grzybów, bakterii, które normalnie z nami żyją i współpracują, a w tym momencie stają się dla nas groźne.

Czy osoby z HIV/AIDS są uznawane w Polsce za osoby z niepełnosprawnością? Czy mogą otrzymać orzeczenie o stopniu niepełnoprawności?

Ze względu na samo zakażanie – nie. Wiele osób zakażonych ma orzeczoną niepełnosprawność ze względu na swój stan zdrowia lub ze względu na choroby współistniejące. Wcześniej zdarzało się tak, że samo zakażenie było uznawane za na tyle ciężką chorobę, że było podstawą do orzeczenia niepełnosprawności. Teraz już nie jest i stanowi to poważny problem, bo wiele osób, które przez długi czas, czasami 20 lat, miały orzeczenie, nagle okazuje się, że są pełnosprawne i zdolne do pracy, a ich przygotowanie do podjęcia pracy zawodowej jest zerowe i to są osoby, które znalazły się nagle w bardzo trudnej sytuacji.

Jak kochają osoby z HIV/AIDS?

(śmiech) Kochać, to myślę, że kochają się jak wszystkie inne, natomiast zakażenie bywa problemem. Przede wszystkim dlatego, że to choroba zakaźna, więc drogą przenoszenia jest też droga kontaktów seksualnych, a seks to coś co przeważnie nieodłączenie wiążę się z byciem w związku, w bliższej relacji.

Jak uprawiać seks bezpiecznie?

W zabezpieczeniu prezerwatywą. Są też tzw. bezpieczniejsze techniki seksualne. To nie jest tak, że jeżeli ktoś jest zakażony, to dla niego ta sfera jest niedostępna, nie może uprawiać seksu. Absolutnie może! Natomiast są pewne ograniczenia. Dużo się mówi o tym, że skuteczne leczenie antyretro wirusowe obniża zakaźność. Niższa nie oznacza jednak, że zerowa, więc ten problem w kontaktach seksualnych zostaje aktualny. Przede wszystkich należy korzystać z prezerwatywy przez cały kontakt seksualny związany z penetracją.

A jak to jest w przypadku seksu oralnego?

To zależy od tego, która ze stron, pieszcząca czy pieszczona, jest zakażona. Ryzyko istniej tylko dla osoby, która pieści, bo jej błony śluzowe w jamie ustnej mają kontakt z płynem zakaźnym – wydzieliną pochwy, spermą czy preejakulatem. To jest znikome ryzyko, jednak istnieje. W przypadku zakażenia kobiety i kontaktu z jej wydzieliną pochwy, zagrożenie jest znikome i nie spotkałam się w literaturze z przypadkiem zakażenia tą drogą. Natomiast jeżeli chodzi o pieszczenie mężczyzny, kontakt ze spermą, to ryzyko jest większe i są opisywane przypadki zakażania tą drogą.

W Polsce osoby zakażone mają bardzo dobry dostęp do najnowszych i najlepszych metod leczenia. Czy w związku z tym możemy powiedzieć, że problem ten nie istnieje?

Faktycznie, dostęp do leków w tym momencie jest bardzo dobry i są to leki na najwyższym światowym poziomie dla każdego, kto tego potrzebuje. Natomiast są obawy o to, jak będzie dalej, ponieważ program lekowy na najbliższe lata nie został jeszcze zaakceptowany. Z ust wysokich rangą przedstawicieli państwowych padają sformułowania, które świadczą o tym, że planowane są zmiany i nie do końca wiadomo, jakie te zmiany będą. My jako pacjenci nie mamy pewności, że ten system który jest i bardzo sprawnie funkcjonuje, jest naprawdę świetny, zostanie utrzymany.

A jak to wygląda w kwestii społecznej? Czy tutaj też jest tak dobrze?

(śmiech) Dlatego nie mogę się zgodzić z tym, że problem HIV/AIDS w Polsce nie istnieje. W Polsce szacuje się, ze połowa osób zakażonych nie wie o tym, i to jest dramat. To jest poważny problem. Ludzie nie badają się, nie odnoszą ryzyka zakażenia do siebie. Pokutuje przekonanie, że to problem grup patologicznych – narkomanów, prostytutek i mężczyzn homoseksualnych. Jeżeli ktoś nie należy do tej grupy to hulaj dusza. To nic, że uprawiam przygodny seks z koleżanką z pracy, z sąsiadką, ważne ze nie jestem narkomanem i gejem.

Jakie są najczęstsze drogi zakażenia?

Droga kontaktów seksualnych.

I nie mówimy tylko o kontaktach homoseksualnych?

Nie, nie mówimy tylko o kontaktach homoseksualnych. Jeżeli mowa o kobietach, najczęściej zakażają się w stałych związkach od swoich partnerów.

Jak wygląda kwestia HIV/AIDS na poziomie tolerancji społecznej, otwartości na rozmowę?

Niski odsetek osób wiedzących o swoim zakażaniu, tych którzy testują się, wynika ze strachu przed zakażaniem. Jest to stygmatyzacja, a osoby zakażone nie mogą swobodnie rozmawiać o swoim zakażaniu. Ja w pracy mogę swobodnie mówić z koleżanką o jej cukrzycy, ale nie mogę powiedzieć, że mi ostatnio wiremia podskoczyła, bo koleżanki pospadałyby z krzeseł! Wiele osób zakażonych nie informuje nawet swoich najbliższych. I tu chodzi o pewien komfort życia, bo przecież w normalnych kontaktach, takich codziennych, wirus nie jest groźny. Oni żyją całe życie w tajemnicy, w konspiracji, ukrywając się. Nie mówią o tym, że idą do lekarza, że zaczęli przyjmować nowe leki, chodzą na badania. To rzecz, o której chorzy na inne schorzenia mogą mówić normalnie!

Jak jest z wchodzeniem w intymne relacje?

Jest duża trudność. Jeżeli jest to relacja dwóch osób zakażonych to jest element zrozumienia potrzeby zabezpieczenia prezerwatywą. Największy problem to wejście w relacje z osobą nie zakażoną. Pojawia się obawa o akceptację, może wystąpić element zranienia, potem problem wejścia w kolejną relację.

Dla mnie to jest tragiczna sytuacja osoby, która może normalnie żyć, funkcjonuje całkowicie normalnie, ale ten problem istnieje na poziomie relacji międzyludzkich. Jak z tym walczyć?

(śmiech) Jak z tym walczyć? W wielu krajach mam wrażenie, że to zostało znormalizowane, przynamniej na poziomie codziennych relacji. Koleżance i koledze można powiedzieć o tym. Może dzięki celebrytom? Dzięki temu że znani ludzie nie ukrywają tego faktu? Chyba jedyną drogą walki jest edukacja, ale nie w liceum, kiedy postawy są już ukształtowane, trzeba od najmłodszych lat w kierunku takim, że ludzie są różnorodni, że nie można nikogo odrzucać z powodu od niego niezależnego. Choroba czy kolor skóry to nie jest coś, co może być powodem do doświadczania trudnych sytuacji. Wszystkie kampanie społeczne, która przecież są w Polsce, nie przynoszą żadnych rezultatów. Jeżeli z góry nie przyjdzie sygnał, że to nie jest patologia, w choroba która może dotknąć każdego, to będzie kiepsko. W naszym kraju dużą rolę mógłby odgrywać Kościół.

Może na zakończenie bardziej przyjemnie i optymistycznie – jakie są bezpieczne techniki seksualne? Co fajnego można bezpiecznie zrobić?

Wszelkie pieszczoty, wszystkie techniki nie penetracyjne. Zabawki erotyczne, o ile nie wymieniamy się nimi (śmiech). Tych technik jest bardzo dużo, nie chciałabym wszystkich wymieniać. Trzeba pamiętać, że prezerwatywa to jest coś, co można wpleść w grę erotyczną. Seks to nie tylko akt kopulacji (śmiech).

Kopulacja to takie brzydkie słowo (śmiech)?

Prawda? Wiesz o co mi chodzi? Że nie chodzi tylko o sam akt. To jest cała sytuacja, która dzieje się zanim dojdzie do…

…do kopulacji (śmiech).

Cały ten erotyzm może być bardzo rozciągnięty w czasie i cała ta przyjemność może płynąć nie tylko z samej penetracji. Założenie prezerwatywy też może być elementem gry erotycznej. Wszystko zależy od sposobu w jaki to się zrobi: kiedy prezerwatywę się wyjmie, w jaki sposób nałoży, czym się nałoży (śmiech). Może to być zrobione sposobem, który w żadnym przypadku nie odbierze przyjemności.

Można też skutecznie zmniejszać ryzyko zakażania. W przypadku seksu oralnego jest to unikanie wytrysku do ust, albo jeżeli ktoś przykłada do tego duże znaczenie, spermę można szybko połknąć albo wypluć – to też ma znaczenie, żeby płyn nie został w jamie ustnej, gdzie są błony śluzowe. W przewodzie pokarmowym zostanie strawiony. Przynajmniej dwie godziny przed należy nie myć zębów, nie podrażniać błony, nie płukać płynami do jamy ustnej, bo one zabijają naturalną florę bakteryjną, która też jest ochroną. Po alkoholu lepiej też nie, bo wysusza jamę ustną. Sporo jest takich drobnych rzeczy, które zadecydują o tym czy do zakażenia dojdzie.

Mogłabyś powiedzieć jeszcze kilka słów o sobie?

Jestem zakażona od 22 lat. Obecnie od 5 lat jestem w związku z osobą nie zakażoną i mój partner nadal nie jest zakażony (śmiech) i nie będzie. Nie dajemy do tego okazji, stosując prezerwatywy. Mam dziecko. I ja też borykam się ze wszystkimi sytuacjami, o których mówiłam. Miałam problem z tym jak poinformować mojego partnera, bałam się pierwszych rozmów o tym. Wyszło to dość naturalnie, bo poznaliśmy się przez inną osobą zakażoną. I ja miałam takie przeświadczenie, że on wie o moim zakażeniu i swobodnie gdzieś o tym powiedziałam. Dobrze zagrał, że nie był zaskoczony (śmiech).

A był? Przyznał się później?

Był, bardzo. Zupełnie się nie spodziewał.

Czym zajmujesz się zawodowo?

Pracuję w stowarzyszeniu i w placówce medycznej (śmiech). Zajmuję się tam pracą naukową.

Dziękuję za rozmowę.